Na boisku mijał rywali jak Lionel Messi w najlepszym
wydaniu. Jego strzał był piekielnie silny, niczym bomby posyłane przez
Cristiano Ronaldo. Na murawie błyszczał inteligentnym prowadzeniem gry w stylu
Zinedine`a Zidane`a. O kim mowa? O kapitanie Tsubasie, japońskim bohaterze
anime, w Polsce emitowanym pod tytułem „Kapitan Jastrząb”.
Anime powstało na podstawie mangi autorstwa Yoichi
Takahashiego. Opowiada o losach cudownego dziecka japońskiego futbolu. Tsubasa
Ozora to bardzo pogodny, z optymizmem kroczący przez życie chłopak, który swoje
pasje i marzenia wiąże z piłką nożną, realizację których pozwala mu spełniać
jego nieprzeciętny talent. Tsubasa brawurowo prowadzi swe drużyny do zwycięstw,
a na wielu boiskach, czy to w Nankatsu, mieście, do którego przeprowadził się
młody piłkarz, czy też w innych japońskich miejscowościach, poznaje wielu
rywali, ale także przyjaciół. Jego ambicja i wiara prowadzi go wreszcie do
upragnionych Mistrzostw Świata, czy też gry w klubie z Katalonii, piłkarskiego
giganta. Wraz z historią kapitana Tsubasy poznajemy takich piłkarzy jak dwaj
niesamowici bramkarze – Genzo Wakabayashi, który strzeże bramki niemalże
bezbłędnie oraz Ken Wakashimazu, który swe zdolności bramkarskie opiera na
znajomości karate, co skutkuje skutecznymi i niezwykle efektownymi paradami.
Jest także Kojiro Hyuga, wzór napastnika, który z początku był głównym rywalem
Tsubasy, później jednak obaj zawodnicy zaprzyjaźniają się. Jest też wielu
innych ciekawych i godnych uwagi bohaterów tego serialu, których nie będę
wymieniał, warto ich po prostu zobaczyć w akcji. :) Efektownym elementem
animacji są techniki wykończenia akcji – główny bohater słynął z
nieprawdopodobnego wybicia w górę i piekielnie silnego strzału z przewrotki.
Niektórych zagrań prawa fizyki absolutnie nie dotyczą. Dla grupy wymagających widzów
może to powodować pewien niesmak, jednakże u większości odbiorców raczej panuje
pogląd, że to element ubarwiający koncepcję, dodający jej trochę cech
legitymujących anime.
„Kapitan Tsubasa” nie jest jedynie opowieścią o
piłkarskich perypetiach. Prywatne sytuacje życiowe poznawanych bohaterów, ich
relacje, problemy i motywy zachowań stanowią także istotny punkt fabuły. Mamy
więc do czynienia z kompletną opowieścią zmagań utalentowanych piłkarsko
młodzieńców, którzy w wielu sytuacjach muszą zmagać się z wieloma
przeciwnościami losu, a których łączą interesująco zobrazowane relacje.
Anime zyskało dość dużą popularność, z pewnością ze względu na poruszany temat. Sam Japoński Związek Piłki Nożnej ochoczo wspierał produkcję serialu, chociażby ze względu na chęć promocji sportu. Wielu młodych chłopców widziało w Tsubasie idola, piłkarskiego guru z umiejętnościami, których chcieliby mieć choć namiastkę. Co więcej, sami profesjonalni piłkarze nie kryją inspiracji japońskim dziełem. Tak wielkie nazwiska jak Del Piero, Zidane, Alexis Sanchez, Torres, czy wreszcie Messi otwarcie przyznają, że magia płynąca z ekranu pozwoliła im uwierzyć w siłę boiskowej przyjaźni, wiary w swe umiejętności, przez co sami chętniej trenowali i śmielej dążyli ku spełnieniu swych marzeń.
Anime zyskało dość dużą popularność, z pewnością ze względu na poruszany temat. Sam Japoński Związek Piłki Nożnej ochoczo wspierał produkcję serialu, chociażby ze względu na chęć promocji sportu. Wielu młodych chłopców widziało w Tsubasie idola, piłkarskiego guru z umiejętnościami, których chcieliby mieć choć namiastkę. Co więcej, sami profesjonalni piłkarze nie kryją inspiracji japońskim dziełem. Tak wielkie nazwiska jak Del Piero, Zidane, Alexis Sanchez, Torres, czy wreszcie Messi otwarcie przyznają, że magia płynąca z ekranu pozwoliła im uwierzyć w siłę boiskowej przyjaźni, wiary w swe umiejętności, przez co sami chętniej trenowali i śmielej dążyli ku spełnieniu swych marzeń.
Należy pamiętać, że od daty powstania tego anime minęło
już ponad 30 lat, nie jest więc to świeża produkcja. Przeciąganie akcji, czy
też stare techniki animacji nie są tak efektowne jak w przypadku nowszych
produkcji, jednak nie to jest najważniejsze w „Kapitanie Tsubasie”. Tu liczy
się głównie pasja i marzenia o wielkiej piłce nożnej, która realizowana jest z
niemożliwym do złamania optymizmem i w atmosferze przyjaźni i zdrowej
rywalizacji.
PS. Wpis zainspirowany
bardzo dobrą grą Barcelony we wczorajszym starciu z Atletico Madryt, w którym
Messi i spółka pokonali finalistów ubiegłorocznej Ligi Mistrzów 3:1. :)
0 komentarze:
Prześlij komentarz