poniedziałek, 26 stycznia 2015

Nowa gwiazda Japonii?

W każdym kraju prężnie działają szkółki piłkarskie, które mają za zadanie nie tylko trenowanie młodych zawodników, ale również wyławianie najlepszych talentów.

Ostatnim objawieniem jest 15-letni chłopak, niestety nie wiemy jak się nazywa, w jakim klubie gra oraz przeciwko komu grał, ale wiemy, że może stać się gwiazdą. Media na całym świecie mówiły tylko o tym, że młody zawodnik nie tylko dorównuje techniką najlepszym, ale i może tych najlepszych w przyszłości pokonać.

My jesteśmy pod wrażeniem jego umiejętności. Nagranie Vine obejrzało prawie 4,5 miliona osób, a prawie 29 tysięcy podało go dalej za pośrednictwem portalu społecznościowego Twitter. Próbowaliśmy przetłumaczyć tytuł filmiku, ale nawet „wujek Google” nam nie pomógł ;)

poniedziałek, 12 stycznia 2015

Cudowne dziecko piłki animowanej


Na boisku mijał rywali jak Lionel Messi w najlepszym wydaniu. Jego strzał był piekielnie silny, niczym bomby posyłane przez Cristiano Ronaldo. Na murawie błyszczał inteligentnym prowadzeniem gry w stylu Zinedine`a Zidane`a. O kim mowa? O kapitanie Tsubasie, japońskim bohaterze anime, w Polsce emitowanym pod tytułem „Kapitan Jastrząb”.


Anime powstało na podstawie mangi autorstwa Yoichi Takahashiego. Opowiada o losach cudownego dziecka japońskiego futbolu. Tsubasa Ozora to bardzo pogodny, z optymizmem kroczący przez życie chłopak, który swoje pasje i marzenia wiąże z piłką nożną, realizację których pozwala mu spełniać jego nieprzeciętny talent. Tsubasa brawurowo prowadzi swe drużyny do zwycięstw, a na wielu boiskach, czy to w Nankatsu, mieście, do którego przeprowadził się młody piłkarz, czy też w innych japońskich miejscowościach, poznaje wielu rywali, ale także przyjaciół. Jego ambicja i wiara prowadzi go wreszcie do upragnionych Mistrzostw Świata, czy też gry w klubie z Katalonii, piłkarskiego giganta. Wraz z historią kapitana Tsubasy poznajemy takich piłkarzy jak dwaj niesamowici bramkarze – Genzo Wakabayashi, który strzeże bramki niemalże bezbłędnie oraz Ken Wakashimazu, który swe zdolności bramkarskie opiera na znajomości karate, co skutkuje skutecznymi i niezwykle efektownymi paradami. Jest także Kojiro Hyuga, wzór napastnika, który z początku był głównym rywalem Tsubasy, później jednak obaj zawodnicy zaprzyjaźniają się. Jest też wielu innych ciekawych i godnych uwagi bohaterów tego serialu, których nie będę wymieniał, warto ich po prostu zobaczyć w akcji. :) Efektownym elementem animacji są techniki wykończenia akcji – główny bohater słynął z nieprawdopodobnego wybicia w górę i piekielnie silnego strzału z przewrotki. Niektórych zagrań prawa fizyki absolutnie nie dotyczą. Dla grupy wymagających widzów może to powodować pewien niesmak, jednakże u większości odbiorców raczej panuje pogląd, że to element ubarwiający koncepcję, dodający jej trochę cech legitymujących anime.

„Kapitan Tsubasa” nie jest jedynie opowieścią o piłkarskich perypetiach. Prywatne sytuacje życiowe poznawanych bohaterów, ich relacje, problemy i motywy zachowań stanowią także istotny punkt fabuły. Mamy więc do czynienia z kompletną opowieścią zmagań utalentowanych piłkarsko młodzieńców, którzy w wielu sytuacjach muszą zmagać się z wieloma przeciwnościami losu, a których łączą interesująco zobrazowane relacje.

Anime zyskało dość dużą popularność, z pewnością ze względu na poruszany temat. Sam Japoński Związek Piłki Nożnej ochoczo wspierał produkcję serialu, chociażby ze względu na chęć promocji sportu. Wielu młodych chłopców widziało w Tsubasie idola, piłkarskiego guru z umiejętnościami, których chcieliby mieć choć namiastkę. Co więcej, sami profesjonalni piłkarze nie kryją inspiracji japońskim dziełem. Tak wielkie nazwiska jak Del Piero, Zidane, Alexis Sanchez, Torres, czy wreszcie Messi otwarcie przyznają, że magia płynąca z ekranu pozwoliła im uwierzyć w siłę boiskowej przyjaźni, wiary w swe umiejętności, przez co sami chętniej trenowali i śmielej dążyli ku spełnieniu swych marzeń.

Należy pamiętać, że od daty powstania tego anime minęło już ponad 30 lat, nie jest więc to świeża produkcja. Przeciąganie akcji, czy też stare techniki animacji nie są tak efektowne jak w przypadku nowszych produkcji, jednak nie to jest najważniejsze w „Kapitanie Tsubasie”. Tu liczy się głównie pasja i marzenia o wielkiej piłce nożnej, która realizowana jest z niemożliwym do złamania optymizmem i w atmosferze przyjaźni i zdrowej rywalizacji.





PS. Wpis zainspirowany bardzo dobrą grą Barcelony we wczorajszym starciu z Atletico Madryt, w którym Messi i spółka pokonali finalistów ubiegłorocznej Ligi Mistrzów 3:1. :)

sobota, 10 stycznia 2015

Japonia na podbój Pucharu Azji!



Przełom roku to zawsze smutny czas dla fanów japońskiej ligi. Ich ulubione drużyny odpoczywają po trudnym sezonie, przez co fani nie mają możliwości śledzenia kolejnych spotkań. Jednak w tym roku na pomoc przychodzi reprezentacja kraju, która już w poniedziałek rozegra swoje pierwsze spotkanie w Pucharze Azji!

Japonia, jak co cztery lata, jest jednym z głównych faworytów do wygrania całej imprezy. Ta jednak w tym roku jest wyjątkowa, ponieważ odbywa się w... Australii. Ten kraj, chociaż geograficznie nie należy do Azji, od kilku lat gra jako członek tej federacji, a teraz otrzymał też honor organizacji tak ważnej imprezy.

Samurajowie, startują z dość trudnej pozycji, ponieważ są obrońcami tytułu, co bardzo wzmaga na nich presję ze strony fanów. To też najbardziej utytułowaną drużyną Azji, ponieważ miano najlepszej drużyny kontynentu zdobywali już czterokrotnie.Oprócz wspomnianego już ostatniego tryumfu w 2011 roku, Japończycy wygrali też w 1992, 2000 i 2004 roku. Japończycy chcieliby też poprawić humory swoim kibicom, po ostatniej kompromitacji jaka miała miejsce na Mundialu w Brazylii, gdzie reprezentacja zajęła czwarte, ostatnie miejsce w grupie, zdobywając w trzech meczach zaledwie punkt i strzelając tylko dwa gole.

Siłą drużyny grającej zazwyczaj w niebieskich koszulkach, będą oczywiście zawodnicy występujący na co dzień poza granicami ojczystego kraju. Jako, że większość piłkarzy traktuje możliwość gry w reprezentacji z honorem, pomimo trwającego sezonu w większości lig europejskich, do Australii poleciały takie gwiazdy jak Shinji Kagawa z Borusii, Keisuke Honda z AC Milanu czy Yuto Nagatomo z Interu Mediolan.

W całym turnieju udział bierze szesnaście drużyn, podzielonych na cztery grupy po cztery zespoły. Z każdej z nich awans do dalszej, pucharowej fazy uzyskają po dwie najlepsze ekipy. Dla Japończyków promocja do dalszego etapu powinna być tylko teoretycznie formalnością. Los przydzielił ich do grupy D, razem z Iranem, Jordanią i Palestyną. Są to drużyny piłkarko słabsze, jednak wywodzące się z innej kultury piłkarskiej, dlatego o punkty łatwo nie będzie. Potwierdzają to zresztą statystyki. W pojedynach z Iranem, który będzie głównym rywalem do wygrania grupy, Japonia wygrała tylko raz, dwa razy zremisowała i raz przegrała. Dokładnie taką samą statystyką Niebiescy Samurajowie mogą pochwalić się w starciach z Jordanią. Z tym, że ta jedyna przegrana z tym rywalem boli Japończyków szczególnie, ponieważ miała miejsce podczas ostatnich eliminacji do Mistrzostw Świata w Brazlii.

Jednak to nie z tymi drużynami, a z Palestyną Japonia zmierzy się w swoim pierwszym meczu Pucharu Azji. Będzie to zresztą nie tylko premierowy mecz na tym turnieju, ale też debiutanckie starcie z ekipą Palestyny. Tym bardziej wszystkie oczy będą zwrócone na to spotkanie, bowiem po jednej stronie stanie najbardziej utytułowana drużyna Azji, a po drugiej totalny kopciuszek i jedyny debiutant na tegorocznej imprezie.

Mecz rozpocznie się 12 stycznia, w poniedziałek o godzinie 8:00, a transmisję w Polsce przeprowadzi Eurosport 2. Nie pozostaje wiec nic innego, jak tylko czekać na koniec weekendu :)

środa, 7 stycznia 2015

Japońska telewizja, Messi oraz bicie nietypowego rekordu

Japońska telewizja nie raz udowodniła – nie tylko swoim odbiorcom, ale również odbiorcom na całym świecie – że ma zwariowane pomysły. Otóż... wyobraźcie sobie, że jedna z nich wyzwała gwiazdę FC Barcelony, Leo Messiego.

Argentyński napastnik dostał z pozoru wyglądające, proste zadanie. Jednak okazało się ono arcytrudne! Zawodnik miał za zadanie pobić rekord w kopnięciu piłką nad poprzeczką. Jednak to nie wszystko: kolejnym zadaniem było opanowanie spadającej futbolówki.

Messi poradził sobie bez problemów z zadaniem przy wysokości 10, 13 oraz 15 metrów. Schody zaczęły się przy18 metrach. Jednak dla Leo nie ma rzeczy niemożliwych. Jeden z najbardziej utytułowanych zawodników świata poradził sobie i z tą wysokością i zaledwie trzy odbicia wystarczyły, by opanować piłkę.

Oczywiście zawodnik z uśmiechem na ustach wykonał zadanie, a obserwatorzy tego zdarzenia – zarówno ci na miejscu nagrywania programu, jak i ci w studio – byli w szoku. Również kibice piłkarza był pod wrażeniem całej akcji.

„Szkoda, że nasi piłkarze nie grają tak, jak Messi bije rekordy”- napisał jeden z kibiców japońskiej drużyny narodowej. Program został wyemitowany w Nowy Rok, a filmik z tego wydarzenia ma już 1,224,973 wyświetleń.