W każdym kraju prężnie działają szkółki piłkarskie, które
mają za zadanie nie tylko trenowanie młodych zawodników, ale również wyławianie
najlepszych talentów.
Ostatnim objawieniem jest 15-letni chłopak, niestety nie
wiemy jak się nazywa, w jakim klubie gra oraz przeciwko komu grał, ale wiemy,
że może stać się gwiazdą. Media na całym świecie mówiły tylko o tym, że młody
zawodnik nie tylko dorównuje techniką najlepszym, ale i może tych najlepszych w
przyszłości pokonać.
My jesteśmy pod wrażeniem jego umiejętności. Nagranie Vine
obejrzało prawie 4,5 miliona osób, a prawie 29 tysięcy podało go dalej za
pośrednictwem portalu społecznościowego Twitter. Próbowaliśmy przetłumaczyć
tytuł filmiku, ale nawet „wujek Google” nam nie pomógł ;)
poniedziałek, 26 stycznia 2015
poniedziałek, 12 stycznia 2015
Cudowne dziecko piłki animowanej
Na boisku mijał rywali jak Lionel Messi w najlepszym
wydaniu. Jego strzał był piekielnie silny, niczym bomby posyłane przez
Cristiano Ronaldo. Na murawie błyszczał inteligentnym prowadzeniem gry w stylu
Zinedine`a Zidane`a. O kim mowa? O kapitanie Tsubasie, japońskim bohaterze
anime, w Polsce emitowanym pod tytułem „Kapitan Jastrząb”.
Anime powstało na podstawie mangi autorstwa Yoichi
Takahashiego. Opowiada o losach cudownego dziecka japońskiego futbolu. Tsubasa
Ozora to bardzo pogodny, z optymizmem kroczący przez życie chłopak, który swoje
pasje i marzenia wiąże z piłką nożną, realizację których pozwala mu spełniać
jego nieprzeciętny talent. Tsubasa brawurowo prowadzi swe drużyny do zwycięstw,
a na wielu boiskach, czy to w Nankatsu, mieście, do którego przeprowadził się
młody piłkarz, czy też w innych japońskich miejscowościach, poznaje wielu
rywali, ale także przyjaciół. Jego ambicja i wiara prowadzi go wreszcie do
upragnionych Mistrzostw Świata, czy też gry w klubie z Katalonii, piłkarskiego
giganta. Wraz z historią kapitana Tsubasy poznajemy takich piłkarzy jak dwaj
niesamowici bramkarze – Genzo Wakabayashi, który strzeże bramki niemalże
bezbłędnie oraz Ken Wakashimazu, który swe zdolności bramkarskie opiera na
znajomości karate, co skutkuje skutecznymi i niezwykle efektownymi paradami.
Jest także Kojiro Hyuga, wzór napastnika, który z początku był głównym rywalem
Tsubasy, później jednak obaj zawodnicy zaprzyjaźniają się. Jest też wielu
innych ciekawych i godnych uwagi bohaterów tego serialu, których nie będę
wymieniał, warto ich po prostu zobaczyć w akcji. :) Efektownym elementem
animacji są techniki wykończenia akcji – główny bohater słynął z
nieprawdopodobnego wybicia w górę i piekielnie silnego strzału z przewrotki.
Niektórych zagrań prawa fizyki absolutnie nie dotyczą. Dla grupy wymagających widzów
może to powodować pewien niesmak, jednakże u większości odbiorców raczej panuje
pogląd, że to element ubarwiający koncepcję, dodający jej trochę cech
legitymujących anime.
„Kapitan Tsubasa” nie jest jedynie opowieścią o
piłkarskich perypetiach. Prywatne sytuacje życiowe poznawanych bohaterów, ich
relacje, problemy i motywy zachowań stanowią także istotny punkt fabuły. Mamy
więc do czynienia z kompletną opowieścią zmagań utalentowanych piłkarsko
młodzieńców, którzy w wielu sytuacjach muszą zmagać się z wieloma
przeciwnościami losu, a których łączą interesująco zobrazowane relacje.
Anime zyskało dość dużą popularność, z pewnością ze względu na poruszany temat. Sam Japoński Związek Piłki Nożnej ochoczo wspierał produkcję serialu, chociażby ze względu na chęć promocji sportu. Wielu młodych chłopców widziało w Tsubasie idola, piłkarskiego guru z umiejętnościami, których chcieliby mieć choć namiastkę. Co więcej, sami profesjonalni piłkarze nie kryją inspiracji japońskim dziełem. Tak wielkie nazwiska jak Del Piero, Zidane, Alexis Sanchez, Torres, czy wreszcie Messi otwarcie przyznają, że magia płynąca z ekranu pozwoliła im uwierzyć w siłę boiskowej przyjaźni, wiary w swe umiejętności, przez co sami chętniej trenowali i śmielej dążyli ku spełnieniu swych marzeń.
Anime zyskało dość dużą popularność, z pewnością ze względu na poruszany temat. Sam Japoński Związek Piłki Nożnej ochoczo wspierał produkcję serialu, chociażby ze względu na chęć promocji sportu. Wielu młodych chłopców widziało w Tsubasie idola, piłkarskiego guru z umiejętnościami, których chcieliby mieć choć namiastkę. Co więcej, sami profesjonalni piłkarze nie kryją inspiracji japońskim dziełem. Tak wielkie nazwiska jak Del Piero, Zidane, Alexis Sanchez, Torres, czy wreszcie Messi otwarcie przyznają, że magia płynąca z ekranu pozwoliła im uwierzyć w siłę boiskowej przyjaźni, wiary w swe umiejętności, przez co sami chętniej trenowali i śmielej dążyli ku spełnieniu swych marzeń.
Należy pamiętać, że od daty powstania tego anime minęło
już ponad 30 lat, nie jest więc to świeża produkcja. Przeciąganie akcji, czy
też stare techniki animacji nie są tak efektowne jak w przypadku nowszych
produkcji, jednak nie to jest najważniejsze w „Kapitanie Tsubasie”. Tu liczy
się głównie pasja i marzenia o wielkiej piłce nożnej, która realizowana jest z
niemożliwym do złamania optymizmem i w atmosferze przyjaźni i zdrowej
rywalizacji.
PS. Wpis zainspirowany
bardzo dobrą grą Barcelony we wczorajszym starciu z Atletico Madryt, w którym
Messi i spółka pokonali finalistów ubiegłorocznej Ligi Mistrzów 3:1. :)
sobota, 10 stycznia 2015
Japonia na podbój Pucharu Azji!
Przełom roku to zawsze smutny czas dla fanów japońskiej ligi. Ich ulubione drużyny odpoczywają po trudnym sezonie, przez co fani nie mają możliwości śledzenia kolejnych spotkań. Jednak w tym roku na pomoc przychodzi reprezentacja kraju, która już w poniedziałek rozegra swoje pierwsze spotkanie w Pucharze Azji!
Japonia, jak co cztery lata, jest jednym z głównych faworytów do wygrania całej imprezy. Ta jednak w tym roku jest wyjątkowa, ponieważ odbywa się w... Australii. Ten kraj, chociaż geograficznie nie należy do Azji, od kilku lat gra jako członek tej federacji, a teraz otrzymał też honor organizacji tak ważnej imprezy.
Samurajowie, startują z dość trudnej pozycji, ponieważ są obrońcami tytułu, co bardzo wzmaga na nich presję ze strony fanów. To też najbardziej utytułowaną drużyną Azji, ponieważ miano najlepszej drużyny kontynentu zdobywali już czterokrotnie.Oprócz wspomnianego już ostatniego tryumfu w 2011 roku, Japończycy wygrali też w 1992, 2000 i 2004 roku. Japończycy chcieliby też poprawić humory swoim kibicom, po ostatniej kompromitacji jaka miała miejsce na Mundialu w Brazylii, gdzie reprezentacja zajęła czwarte, ostatnie miejsce w grupie, zdobywając w trzech meczach zaledwie punkt i strzelając tylko dwa gole.
Siłą drużyny grającej zazwyczaj w niebieskich koszulkach, będą oczywiście zawodnicy występujący na co dzień poza granicami ojczystego kraju. Jako, że większość piłkarzy traktuje możliwość gry w reprezentacji z honorem, pomimo trwającego sezonu w większości lig europejskich, do Australii poleciały takie gwiazdy jak Shinji Kagawa z Borusii, Keisuke Honda z AC Milanu czy Yuto Nagatomo z Interu Mediolan.
W całym turnieju udział bierze szesnaście drużyn, podzielonych na cztery grupy po cztery zespoły. Z każdej z nich awans do dalszej, pucharowej fazy uzyskają po dwie najlepsze ekipy. Dla Japończyków promocja do dalszego etapu powinna być tylko teoretycznie formalnością. Los przydzielił ich do grupy D, razem z Iranem, Jordanią i Palestyną. Są to drużyny piłkarko słabsze, jednak wywodzące się z innej kultury piłkarskiej, dlatego o punkty łatwo nie będzie. Potwierdzają to zresztą statystyki. W pojedynach z Iranem, który będzie głównym rywalem do wygrania grupy, Japonia wygrała tylko raz, dwa razy zremisowała i raz przegrała. Dokładnie taką samą statystyką Niebiescy Samurajowie mogą pochwalić się w starciach z Jordanią. Z tym, że ta jedyna przegrana z tym rywalem boli Japończyków szczególnie, ponieważ miała miejsce podczas ostatnich eliminacji do Mistrzostw Świata w Brazlii.
Jednak to nie z tymi drużynami, a z Palestyną Japonia zmierzy się w swoim pierwszym meczu Pucharu Azji. Będzie to zresztą nie tylko premierowy mecz na tym turnieju, ale też debiutanckie starcie z ekipą Palestyny. Tym bardziej wszystkie oczy będą zwrócone na to spotkanie, bowiem po jednej stronie stanie najbardziej utytułowana drużyna Azji, a po drugiej totalny kopciuszek i jedyny debiutant na tegorocznej imprezie.
Mecz rozpocznie się 12 stycznia, w poniedziałek o godzinie 8:00, a transmisję w Polsce przeprowadzi Eurosport 2. Nie pozostaje wiec nic innego, jak tylko czekać na koniec weekendu :)
środa, 7 stycznia 2015
Japońska telewizja, Messi oraz bicie nietypowego rekordu
Japońska telewizja nie raz udowodniła – nie tylko swoim odbiorcom, ale również odbiorcom na całym świecie – że ma zwariowane pomysły. Otóż... wyobraźcie sobie, że jedna z nich wyzwała gwiazdę FC Barcelony, Leo Messiego.
Argentyński napastnik dostał z pozoru wyglądające, proste zadanie. Jednak okazało się ono arcytrudne! Zawodnik miał za zadanie pobić rekord w kopnięciu piłką nad poprzeczką. Jednak to nie wszystko: kolejnym zadaniem było opanowanie spadającej futbolówki.
Messi poradził sobie bez problemów z zadaniem przy wysokości 10, 13 oraz 15 metrów. Schody zaczęły się przy18 metrach. Jednak dla Leo nie ma rzeczy niemożliwych. Jeden z najbardziej utytułowanych zawodników świata poradził sobie i z tą wysokością i zaledwie trzy odbicia wystarczyły, by opanować piłkę.
Oczywiście zawodnik z uśmiechem na ustach wykonał zadanie, a obserwatorzy tego zdarzenia – zarówno ci na miejscu nagrywania programu, jak i ci w studio – byli w szoku. Również kibice piłkarza był pod wrażeniem całej akcji.
„Szkoda, że nasi piłkarze nie grają tak, jak Messi bije rekordy”- napisał jeden z kibiców japońskiej drużyny narodowej. Program został wyemitowany w Nowy Rok, a filmik z tego wydarzenia ma już 1,224,973 wyświetleń.
Argentyński napastnik dostał z pozoru wyglądające, proste zadanie. Jednak okazało się ono arcytrudne! Zawodnik miał za zadanie pobić rekord w kopnięciu piłką nad poprzeczką. Jednak to nie wszystko: kolejnym zadaniem było opanowanie spadającej futbolówki.
Messi poradził sobie bez problemów z zadaniem przy wysokości 10, 13 oraz 15 metrów. Schody zaczęły się przy18 metrach. Jednak dla Leo nie ma rzeczy niemożliwych. Jeden z najbardziej utytułowanych zawodników świata poradził sobie i z tą wysokością i zaledwie trzy odbicia wystarczyły, by opanować piłkę.
Oczywiście zawodnik z uśmiechem na ustach wykonał zadanie, a obserwatorzy tego zdarzenia – zarówno ci na miejscu nagrywania programu, jak i ci w studio – byli w szoku. Również kibice piłkarza był pod wrażeniem całej akcji.
„Szkoda, że nasi piłkarze nie grają tak, jak Messi bije rekordy”- napisał jeden z kibiców japońskiej drużyny narodowej. Program został wyemitowany w Nowy Rok, a filmik z tego wydarzenia ma już 1,224,973 wyświetleń.
niedziela, 14 grudnia 2014
Gamba z Pucharem Cesarza
| fot. wikipedia.com |
Gamba Osaka w tym sezonie okazali się absolutnie najlepszą drużyną w Japonii, zgarniając wszystko, co było do zdobycia - po wywalczeniu mistrzostwa J.League i Pucharu Ligi Yamazaki Nabisco Cup sięgnęli w sobotę 13 grudnia po prestiżowe trofeum Pucharu Cesarza.
G-Osaka przez drabinkę 94. edycji Pucharu przeszła jak burza. Grę rozpoczęła w drugiej rundzie, gromiąc najlepszego tegorocznego trzecioligowca Zweigen Kanazawa 5:1. Następnie pokonała ostatnią drużynę tego sezonu w ekstraklasie, Tokushimę Vortis 1:0, na wyjeździe u Sanfrecce Hiroszima 3:1 i kolejnego spadkowicza z J.League, Omiya Ardija 2:0. W półfinale nie dała szans Shimizu S-Pulse, wygrywając 5:2. Trzeba przyznać, że tegoroczni hegemoni nie mieli w Pucharze Cesarza wymagających przeciwników. Co innego drugoligowe (w przyszłym sezonie – już ekstraklasowe - Montedio Yamagata). Podopieczni byłego trenera m.in. Kashiwa Reysol, Nobuhiro Ishizakiego rozpoczęli rozgrywki w drugiej rundzie od wyjazdowego zwycięstwa nad ekipą z ligi prefektury Tohoku, Vanraure Hachinohe 0:1. W kolejnej fazie identycznym wynikiem pokonali Sony Sendai z Japanese Football League. Schody zaczęły się w 1/8 finału, kiedy przeciwnikiem Montedio była piąta drużyna minionego sezonu ekstraklasy, Sagan Tosu. Zawodnicy z regionu Tohoku sprawili ogromną sensację, zwyciężając Sagan po dogrywce 1:0. W ćwierćfinale pokonali drugoligowca Giravanz z Kitakiusiu – zgadliście – 1:0. Więcej niż jedna bramka padła w meczu pucharowym Montedio dopiero w półfinale – w Chiba pokonali JEF United 3:2.
Faworyt finału mógł być tylko jeden. Gamba dość pewnie rozprawiła się z ambitnym outsiderem zwyciężając 3:1. Na listę strzelców u zwycięzców wpisali się dwukrotnie Takashi Usami (4. i 85. min) oraz Patric (22.), bramkę dla Montedio uzyskał Romero Frank (62.).
Gamba Osaka: Masaaki Higashiguchi - Oh Jae-suk, Daiki Niwa, Keisuke Iwashita (77. Kim Jung-ya), Hiroki Fujiharu, Yasuyuki Konno, Yasuhito Endō, Shū Kurata, Kotaro Omori (87. Lins), Takashi Usami, Patric (90 Tomokazu Myōjin).
Montedio Yamagata: Norihiro Yamagishi - Takumi Yamada, Takefumi Toma, Hidenori Ishii, Tatsuya Ishikawa, Ryosuke Matsuoka, Masaki Miyasaka, Shun Ito (46. Tetsuya Funatsu), Masato Yamazaki (60. Ryohei Hayashi), Diego Souza, Romero Frank (80. Yuki Nakashima).
Piłkarze Gamby dokonali niezwykłego wyczynu – jako jedna z dwóch drużyn w historii profesjonalnej japońskiej piłki uzyskała triplet najważniejszych trofeów w kraju. Przed nią tylko Kashima Antlers w 2000 roku sięgnęła w jednym sezonie po mistrzostwo J.League, Puchar Cesarza i Puchar Ligi. Dla Montedio finał rozgrywek to ukoronowanie świetnego sezonu, w którym po barażach awansowała do najwyższej klasy rozgrywkowej. Niestety, nie będzie im dane zagrać w Azjatyckiej Lidze Mistrzów – w przypadku, gdy mistrz kraju sięga po puchar, prawo gry w tych rozgrywkach zarezerwowane dla najlepszej drużyny Pucharu Cesarza przechodzi na czwartą drużynę J.League, a więc Kashiwę Reysol.
Włodzimierz Lubański japońskiej piłki nożnej
Pisząc i czytając o japońskiej piłce nożnej na pewno słyszeliście gdzieś to nazwisko. Chodzi oczywiście o Kamamoto Kunishige pierwszą i największą gwiazdę japońskiej piłki nożnej. Przeszedł do historii zdobywając aż 75 bramek dla reprezentacji Japonii tym samym stając się najlepszym strzelcem w historii zespołu narodowego. Jak rozpoczęła się jego zawrotna kariera?
Kamamoto urodził się 15 kwietnia 1944 roku w Kioto. Grę w piłkę rozpoczął w czwartej klasie szkoły podstawowej. Kontynuował ją w szkole średniej Yamashto a następnie na Uniwersytecie Waseda. Już wtedy miał na swoim koncie liczne sukcesy. W 1964 roku wraz z reprezentacją Japonii wystąpił na Letnich Igrzyskach Olimpijskich w Tokio. Po wygranej z Argentyną zespół awansował z grupy, odpadając potem w ćwierćfinale.
W 1966 roku, w wieku 22 lat, po uzyskaniu tytułu magistra rozpoczął współpracę z zakładowym klubem koncernu Yanmar Diesel, który był jednym z założycieli nie istniejącej już ligi piłki nożnej Japan Soccer League. Obecnie klub nosi nazwę Cerezo Osaka Football Club.
W 1968 roku po raz kolejny wystąpił na Letnich Igrzyskach Olimpijskich, tym razem, w Meksyku, gdzie Japonia odniosła duży sukces uzyskując trzecie miejsce i brązowy medal. Kamomoto uzyskał tytuł króla strzelców.
W 1969 Yanmar Diesel po raz pierwszy zdobył Puchar Cesarza. Zaraz po mistrzostwach Kamamoto został przyjęty do szpitala z rozpoznanym wirusowym zapaleniem wątroby. Musiał zawiesić grę w nadchodzącym sezonie. Powrócił do reprezencji Japonii dopiero po roku przerwy. Jednak już w 1971 wraz z klubem Yanmar Diesel zdobył tytuł mistrza Japan Soccer League. W tym okresie dużo podróżował udzielał się charytatywnie i wraz z macierzystym klubem odnosił kolejne sukcesy.
W czerwcu 1977 roku, w wieku 33 lat, po towarzyskim meczu z Koreą Południową odszedł z japońskiej drużyny narodowej.
W 1982 roku po poważnej kontuzji, naciągnięciu ścięgna Achillesa, miał problem z powrotem do dawnej formy. 13 lutego 1984 roku, w wieku 40 lat, przeszedł na emeryturę. Przez cały okres kariery, od 1964 aż do 1984 roku związany był z klubem Yanmar Diesel z którym uzyskał m.in. trzykrotnie Puchar Cesarza, czterokrotnie mistrzostwo Japonii oraz 6 razy uzyskał tytuł króla strzelców ligi Japonii.
Po zakończeniu kariery został trenerem a potem działaczem piłkarskim. Dla japońskiej piłki nożnej jest ważnym symbolem. Lata jego sukcesów przypadły na okres trudny dla Japonii, która powoli odradzała się po klęsce II wojny światowej. W tym okresie ani razu nie udało się reprezentacji zakwalifikować do Pucharu Świata. Pomimo to Japończycy posiadali swojego Kamamoto. Króla strzelców, który oczarował ich swoją grą.
W jednym z wywiadów po przyznaniu nagrody FIFPro World XI stwierdził: " ...widzę tych zawodników [Platini, Cruyff, Schuster], którzy są naprawdę najlepszymi piłkarzami na świecie. Myślę, że wciąż mogę strzelać i kopać piłkę co najmniej tak dobrze, jak każdy z nich."
Tutaj można obejrzeć mistrza w akcji:
Kamamoto urodził się 15 kwietnia 1944 roku w Kioto. Grę w piłkę rozpoczął w czwartej klasie szkoły podstawowej. Kontynuował ją w szkole średniej Yamashto a następnie na Uniwersytecie Waseda. Już wtedy miał na swoim koncie liczne sukcesy. W 1964 roku wraz z reprezentacją Japonii wystąpił na Letnich Igrzyskach Olimpijskich w Tokio. Po wygranej z Argentyną zespół awansował z grupy, odpadając potem w ćwierćfinale.
W 1966 roku, w wieku 22 lat, po uzyskaniu tytułu magistra rozpoczął współpracę z zakładowym klubem koncernu Yanmar Diesel, który był jednym z założycieli nie istniejącej już ligi piłki nożnej Japan Soccer League. Obecnie klub nosi nazwę Cerezo Osaka Football Club.
W 1968 roku po raz kolejny wystąpił na Letnich Igrzyskach Olimpijskich, tym razem, w Meksyku, gdzie Japonia odniosła duży sukces uzyskując trzecie miejsce i brązowy medal. Kamomoto uzyskał tytuł króla strzelców.
W 1969 Yanmar Diesel po raz pierwszy zdobył Puchar Cesarza. Zaraz po mistrzostwach Kamamoto został przyjęty do szpitala z rozpoznanym wirusowym zapaleniem wątroby. Musiał zawiesić grę w nadchodzącym sezonie. Powrócił do reprezencji Japonii dopiero po roku przerwy. Jednak już w 1971 wraz z klubem Yanmar Diesel zdobył tytuł mistrza Japan Soccer League. W tym okresie dużo podróżował udzielał się charytatywnie i wraz z macierzystym klubem odnosił kolejne sukcesy.
W czerwcu 1977 roku, w wieku 33 lat, po towarzyskim meczu z Koreą Południową odszedł z japońskiej drużyny narodowej.
W 1982 roku po poważnej kontuzji, naciągnięciu ścięgna Achillesa, miał problem z powrotem do dawnej formy. 13 lutego 1984 roku, w wieku 40 lat, przeszedł na emeryturę. Przez cały okres kariery, od 1964 aż do 1984 roku związany był z klubem Yanmar Diesel z którym uzyskał m.in. trzykrotnie Puchar Cesarza, czterokrotnie mistrzostwo Japonii oraz 6 razy uzyskał tytuł króla strzelców ligi Japonii.
Po zakończeniu kariery został trenerem a potem działaczem piłkarskim. Dla japońskiej piłki nożnej jest ważnym symbolem. Lata jego sukcesów przypadły na okres trudny dla Japonii, która powoli odradzała się po klęsce II wojny światowej. W tym okresie ani razu nie udało się reprezentacji zakwalifikować do Pucharu Świata. Pomimo to Japończycy posiadali swojego Kamamoto. Króla strzelców, który oczarował ich swoją grą.
W jednym z wywiadów po przyznaniu nagrody FIFPro World XI stwierdził: " ...widzę tych zawodników [Platini, Cruyff, Schuster], którzy są naprawdę najlepszymi piłkarzami na świecie. Myślę, że wciąż mogę strzelać i kopać piłkę co najmniej tak dobrze, jak każdy z nich."
Tutaj można obejrzeć mistrza w akcji:
sobota, 13 grudnia 2014
Dlaczego japońscy piłkarze noszą niebieskie stroje?
Wydawać by się mogło, że reprezentanci kraju w danej dyscyplinie sportu powinni nosić tylko i wyłącznie stroje odwzorowujące barwy narodowe swojej ojczyzny. Od tej praktyki są jednak wyjątki - holenderscy piłkarze występują w pomarańczowym (jest to związane z osobą Willema van Oranje, u nas znanego bardziej jako Wilhem Orański oraz tego, że po śmierci jednego ze swoich krewnych odziedziczył on francuskie księstwo Oranje, które posiadało w swoim herbie drzewko pomarańczowe. Stąd Wilhem stał się “pomarańczowym księciem”, a po jego śmierci pomarańczowy kolor stał się najważniejszym kolorem obok barw narodowych), a niemieccy w białym, choć te kolory trudno znaleźć w ich symbolach narodowych. Japońska reprezentacja też wyłamuje się z tego kanonu, ubierając swoich piłkarzy w niebieskie koszulki.
Dlaczego niebieski został japońskim symbolem narodowym, nie wie nawet tamtejsza federacja piłkarska. Popularny pogląd głosi, że niebieski symbolizuje niebo oraz ocean, a tym samym japońskie terytorium, ale ta teoria została dopisana kilkadziesiąt lat później. Faktyczne pochodzenie niebieskiego nie jest udokumentowane i pozostaje zagadką.
Japończycy występowali w kolorze “błękitu wody” przed II Wojną Światową, jak i po niej. Zespół zmienił stroje na jednolicie białe przed Olimpiadą w Tokio w 1964 roku, a na Igrzyska w Mexico City wprowadzono granatowe spodenki. Od tego czasu biały i granatowy stały się kolorami narodowymi i choć w latach 1988-1992 Japonia korzystała z biało-czerwonych strojów, powrócono do niebieskiego i białego, które są wykorzystywane do dzisiaj. Zmieniła się tylko barwa niebieskiego, z “marynarskiego” na “samurajski”.
Według soccerjerseysclub.com, japoński zespół wyszedł na boisko w niebieskich strojach w swoim pierwszym międzynarodowym występie podczas Olimpiady w Berlinie w 1936 roku. Wygrali oni wtedy swój pierwszy mecz przeciwko Szwecji wynikiem 3-2. Krajowa federacja miała odczytać to jako dobry znak i z tego samego powodu nie przyjęły się biało-czerwone stroje, w których Japończycy ponieśli klęskę w kwalifikacjach do Olimpiady i Pucharu Świata.
“Niebiescy Samurajowe”, taki przydomek od wielu lat mają japońscy piłkarze i jak widać, dobrze im z tym.
Dlaczego niebieski został japońskim symbolem narodowym, nie wie nawet tamtejsza federacja piłkarska. Popularny pogląd głosi, że niebieski symbolizuje niebo oraz ocean, a tym samym japońskie terytorium, ale ta teoria została dopisana kilkadziesiąt lat później. Faktyczne pochodzenie niebieskiego nie jest udokumentowane i pozostaje zagadką.
Japończycy występowali w kolorze “błękitu wody” przed II Wojną Światową, jak i po niej. Zespół zmienił stroje na jednolicie białe przed Olimpiadą w Tokio w 1964 roku, a na Igrzyska w Mexico City wprowadzono granatowe spodenki. Od tego czasu biały i granatowy stały się kolorami narodowymi i choć w latach 1988-1992 Japonia korzystała z biało-czerwonych strojów, powrócono do niebieskiego i białego, które są wykorzystywane do dzisiaj. Zmieniła się tylko barwa niebieskiego, z “marynarskiego” na “samurajski”.
Według soccerjerseysclub.com, japoński zespół wyszedł na boisko w niebieskich strojach w swoim pierwszym międzynarodowym występie podczas Olimpiady w Berlinie w 1936 roku. Wygrali oni wtedy swój pierwszy mecz przeciwko Szwecji wynikiem 3-2. Krajowa federacja miała odczytać to jako dobry znak i z tego samego powodu nie przyjęły się biało-czerwone stroje, w których Japończycy ponieśli klęskę w kwalifikacjach do Olimpiady i Pucharu Świata.
“Niebiescy Samurajowe”, taki przydomek od wielu lat mają japońscy piłkarze i jak widać, dobrze im z tym.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
